2014-12-04 08:20:48
(Nie tylko) czołgi polskim wkładem do szpicy NATO
Minister Grzegorz Schetyna poinformował o złożonej we wtorek na szczycie szefów resortów spraw zagranicznych polskiej propozycji związanej z wydzieleniem batalionu czołgów do tworzonych obecnie doraźnie Sił Natychmiastowej Odpowiedzi NATO (tzw. szpica). Taką propozycję - elementy wojsk pancernych - potwierdził także wicepremier Tomasz Siemoniak. To tylko jedna z całego wachlarza opcji, ale można dziś powiedzieć, że Siły Zbrojne RP będą najistotniejszym elementem „szpicy”, a czołgiści nie będą jedyni.

To będzie pierwsze takie zadanie w NATO polskich pancerniaków, także Wojsk Specjalnych. Szpica Sojuszu będzie zatem rozmieszczona w Polsce i złożona z jednego z najbardziej pewnych jej elementów - wojsk własnych. To sygnał także dla państw regionu, kogo powinni kalkulować w swoich obronnych planach. fot. Mariusz Cielma/Dziennik Zbrojny
Utworzenie Sił Natychmiastowego Reagowania jest konsekwencją wstępnych ustaleń ze szczytu NATO w walijskim Newport. Wówczas to, jednym z ustalonych zaleceń planu podnoszenia gotowości Sojuszu (NATO Readiness Action Plan) było tworzenie wielonarodowego zgrupowania o wysokim, liczonym w pojedyncze dni, stopniu gotowości do realizacji postawionych zadań. Modyfikację obecnych Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force) wymusiła komplikująca się sytuacja na wschodzie Europy, ale i potrzeba operacyjna. Wiele nowoczesnych armii utrzymuje element zwany siłami szybkiego reagowania. Pierwsze głosy mówiły, że tzw. szpica swój początek będzie miała już z nowym dyżurem NRF, czyli od początku 2015 roku. Gremium NATO jest skuteczne przy planowym, a nie kryzysowym działaniu. Na wypracowanie szczegółów potrzeba miesięcy. W ostatni wtorek spotkali się ministrowie spraw zagranicznych, przed nami już bardziej militarny szczyt, tym razem szefów resortów obrony NATO. Szpica nie powstanie z początkiem 2015 roku, ale jako rozwiązanie tymczasowe około połowy roku przyszłego, a w formule docelowej od 2016 roku. Założeniem jest, że NRF będzie miał potencjał dywizji, szpica brygady.
W praktyce opóźnienie nie powinno nas martwić. Zapowiada się bowiem, że duża część zgrupowania będzie stacjonować w Polsce, bowiem jego skład będziemy tworzyć właśnie my. Owe tymczasowe rozwiązanie składać się ma wedle doniesień z 3-4 tysięcy żołnierzy, a prócz Polaków swój akces zgłosili także Norwedzy, Holendrzy oraz Niemcy. Polski komponent będzie liczny, bowiem już przed laty z planowania Sojuszu wynikło, że to Polska będzie odpowiedzialna za stworzenie elementu wojsk specjalnych – po kilku latach przygotowań ich dyżur rozpoczyna się 1 stycznia 2015 roku. Naturalnym jest, że najbardziej mobilny element lądowy Sił Odpowiedzi wejdzie w skład tworzonych w jego ramach Sił Natychmiastowego Reagowania. Z wojskami specjalnymi czy aeromobilnymi sprawa jest prostsza niż z komponentem ciężkim, którego jak powszechnie wiadomo w Zachodniej Europie coraz mniej, dodatkowo ma duże wymagania związane z przerzutem, szczególnie przy deficycie czasu.
Szpica pomyślana jest przede wszystkim jako odpowiedź na potencjalne zagrożenie wschodnich członków NATO. Warto zaznaczyć, że Siły Natychmiastowego Reagowania, tak jak całe NATO, wymagają politycznej zgody 28 państw na ich użycie. Owa „natychmiastowość” to nic innego, jak skrócony do minimum czas potrzebny na zgłoszenie ich gotowości do dowództwa Paktu. Reszta pozostaje w rękach polityków i łączeniu poszczególnych interesów narodowych.
Strona polska przygotowała cały pakiet propozycji związanych z wydzieleniem oddziałów SZRP do nowo tworzonego zgrupowania. Jedną z nich jest wspomniany batalion czołgów, który najpewniej spotka się z dużą (może wręcz największą) przychylnością sojuszników. Nie wymusi na nich tworzenia kłopotliwego zgrupowania pancernego. Nieoficjalnie wiadomo również, że oprócz batalionu czołgów, elementów Wojsk Specjalnych, nasze propozycje obejmują także inne rodzaje sił zbrojnych. Szczegółów brak, ale można się domyślać lotnictwa (w tym i bojowego) oraz marynarki. W tych dwóch ostatnich wypadkach najprawdopodobniej Zachód zobowiązania weźmie na swoje barki – ma większe w tym względzie możliwości oraz naturalne, że szpica nie może składać się głównie z Polaków.
Naturalnym wydaje się również, że polskie wojska pancerne do zgrupowania NATO wydzielą jeden z batalionów czołgów (1. Batalion Czołgów lub 24. Batalion Ułanów) 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Brygady osłabionej już wspieraniem kadrami siostrzanej 34. Brygady Kawalerii Pancernej (przezbrajana w pozyskiwane Leopardy 2A5) oraz pozbawionej wielu ze swoich czołgów Leopard 2A4 – pojazdy na przeglądach w poznańskich zakładach oraz oczekujące na opóźnioną modernizację. Wymagania związane z ukompletowaniem jednostki NATO spowodują, że świętoszowska brygada będzie dysponować faktycznie jednym rozwiniętym batalionem czołgów.
Polacy najpewniej będą dowodzeni przez niemieckich oficerów z Münster (miejsce stacjonowania elementów 1. Korpusu Niemiecko-Holenderskiego oraz dowództwa 9. Szkolnej Brygady Pancernej). Możliwe, że Niemcy wydzielą w takiej sytuacji do szpicy jeden ze swoich batalionów zmechanizowanych. Tylko mieszane ugrupowanie, pancerno-zmechanizowane (pancerno-zmotoryzowane), ma uzasadnienie w przypadku wydzielenia przez Polaków batalionu czołgów. Całą szpicę możemy zatem scharakteryzować jako komponent pancerno-zmechanizowany (2 bataliony), komponent sił specjalnych, komponent lotniczy oraz morski. Cała ta układanka będzie funkcjonować bez większego zgrzytu, przynajmniej do momentu podjęcia decyzji o operacyjnym użyciu wojsk. W przypadku wschodniego teatru działań, możemy być pewni szybkich decyzji w Warszawie. Dla NATO jednak wschód kontynentu to tylko jedna ze stref konfliktogennych, co może być już problemem dla Warszawy (vide obecny brak inicjatywy w operacji irackiej, w której uczestniczy pół Europy). Jednak w zasadzie możemy być spokojni, o użyciu Sił Natychmiastowego Reagowania decydują politycy, a nie każda wojenna koszula musi być bliska naszemu ciału.
(MC)