2016-03-04 11:05:56
Generałowie opuszczają Dowództwo Generalne RSZ
Bezpośrednio w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych do niedawna służyło 16 generałów. W ostatnich godzinach Polityka.pl poinformowała o złożeniu próśb o zwolnienie przez pięciu z nich. Jeżeli dodamy do tego generała dywizji Jerzego Fryczyńskiego (radca-koordynator DGRSZ), który pożegnał się z mundurem w końcu lutego br., zmiany kadrowe zapowiadają się poważniejsze niż podają media. Przypomnijmy, że na chwilę obecną mamy do czynienia z decyzjami samych zainteresowanych, przed nami, bardzo prawdopodobne, zmiany kadrowe z inicjatywy kierownictwa resortu MON.
Generałowie, którzy w ostatnich dniach złożyć mieli prośby o odejście z zawodowej służby wojskowej to:
-
generał dywizji Ireneusz Bartniak (Szef Sztabu DGRSZ);
-
generał dywizji Janusz Bronowicz (Inspektor Wojsk Lądowych DGRSZ);
-
wiceadmirał Marian Ambroziak (Inspektor Marynarki Wojennej);
-
generał brygady Stanisław Olszański (z-ca Inspektora Wojsk Lądowych, Szef Zarządu Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych);
-
generał brygady Andrzej Kuśnierek (Szef Zarządu Wojsk Aeromobilnych i Zmotoryzowanych).
Zamiar odejścia z Dowództwa Generalnego RSZ, lub faktu dokonanego w ostatnich dniach, dotyczy zatem 6 spośród 16 generałów dowództwa odpowiadającego za bieżące zarządzanie i przygotowanie wojsk. Decyzje DGRSZ dotyczą bezpośrednio blisko 90% stanu osobowego Sił Zbrojnych. Większa liczba generałów wypełnia zadania w ramach jednostek podległych dowództwu, mowa np. o Inspektoracie Wsparcia, szczecińskim korpusie, dywizjach, brygadach, flotyllach.
W przypadku najwyższych dowódców Sił Zbrojnych, generałów i admirałów, należy wspomnieć o jeszcze dwóch aspektach. Pierwszy to bardzo liczne ich grono pozostające w rezerwie kadrowej MON (i instytucji), czyli bez przydzielonych stanowisk służbowych. W takiej sytuacji jest aż 12 generałów i admirałów. To dużo jak na łączną liczbę około 90 oficerów z takimi stopniami. Dwóch kolejnych znajduje się w dyspozycji, w tym gen. bryg. Sławomir Szczepaniak, skierowany do służby przy Sekretarzu Stanu w MON. Generał Szczepaniak jeszcze pół roku temu był szefem Inspektoratu Uzbrojenia, po czym został radcą wiceministra ON, ale Czesława Mroczka. Ciekawe, w jakim obecnie zakresie uczestniczy w pracach nad modernizacją techniczną armii, w pionie kierowanym dziś przez Bartosza Kownackiego.
Druga kwestia związana jest z trzema najważniejszymi stanowiskami dowódczymi w Siłach Zbrojnych RP oraz ich kadencyjności. Na stanowisku Szefa Sztabu Generalnego WP, Dowódcy Generalnego RSZ czy Dowódcy Operacyjnego RSZ wynosi ona trzy lata. Może być jednorazowo ponowiona. W przypadku generała Mieczysława Gocuła (SGWP) upływa ona już w najbliższych miesiącach, powołany został na stanowisko w maju 2013 roku. Dla generała broni Marka Tomaszyckiego (DORSZ) upływa z końcem bieżącego roku (po reformie systemu kierowania i dowodzenia, zreformowanym DORSZ generał Tomaszycki kieruje od 1 stycznia 2014 roku). Pozostaje ten trzeci. Generał broni Mirosław Różański. Na czele Dowództwa Generalnego RSZ jest od 1 lipca 2015 roku, kadencja zatem upływa za blisko 2,5 roku. Czy dotrwa na tym stanowisku? Raczej nie, przez dłuższy okres był radcą wiceministra ON Czesława Mroczka, na stanowisko DGRSZ powołany został miesiąc przed przejęciem zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Sama ustawa o zawodowej służbie wojskowej zawiera art. 43 ustęp 3: „Żołnierz zawodowy zajmujący stanowisko służbowe Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych może być zwolniony z zajmowanego stanowiska przed upływem kadencji przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w porozumieniu z Ministrem Obrony Narodowej lub na jego wniosek, jeżeli przemawiają za tym uzasadnione potrzeby Sił Zbrojnych.” Takie ruchz kadrowe można przeprowadzić w „białych rękawiczkach”. Od miesięcy zapowiadane są zmiany, definiowane jako „korekta”, w systemie kierowania i dowodzenia SZRP. To dobra okazja do kadrowego restartu w Dowództwie Generalnym RSZ. Odnotować należy, że faktzcynie nie ma w Polsce trzech równoważnych stanowisk najwyższych dowódców. Po roku sprawowania stanowiska, generał Gocuł, jako jedyny spośród tej trójki otrzymał awans na czwartą „gwiazdkę”. Stał się Pierwszym żołnierzem Rzeczypospolitej. Jego pozycję umocowały zapisy o wypełnianie zadań wsparcia Prezydenta RP w czasie stanu wojennego czy wojny (przejście z podległości szefa MON do Prezydenta RP). Dowódca Operacyjny RSZ (Naczelny Dowódca) jest narzędziem realizacyjnym polskiego systemu militarnego, z takim samym prawdopodobieństwem możliwym do użycia jako komponent wsparcia działań na terytorium traktatowym NATO. Nie musi zatem dysponować w swoich rękach całym potencjałem Sił Zbrojnych RP, nie wspominając o innych elementach struktur bezpieczeństwa (służby MSW, administracja, itd). Istotna korekta systemu kierowania i dowodzenia już się dokonała, problemy to drugorzędne technikalia. Mało kogo jednak interesuje, aby to zauważyć.
Przetasowania w grupie najwyższej kadry zawodowej Sił Zbrojnych zawsze były uzależnione od decyzji polityków. Od lat 90. jednak nie było chyba takich zmian, które zachodzą i zapewne nadejdą w najbliższych miesiącach, dziś można określić je mianem rewolucji kadrowej. Jak zwykle straci na tym Wojsko Polskie, po rewolucji przyjść musi kontrewolucja. Najważniejsze stanowiska generalskie coraz silniej związane są z polityczną koniunkturą. Sarkastycznie należy dodać, że faktycznie, wojskowym potrzebne są mundury w formie wieczorowych smokingów, na salonach niezbędnym jest bywać.
(MC)