2012-03-26 11:32:56
Reforma po ukraińsku
U naszego sąsiada za wschodnią granicą, na Ukrainie, trwają dyskusje na temat koncepcji reform rozwoju sił zbrojnych do 2017 roku. Lokalna prasa zwraca uwagę na wewnątrz rządowe rozmowy w tym temacie, bez prób konsultacji z czynnikami zewnętrznymi. Skąd my to znamy. Na czele komitetu reformującego SZ Ukrainy stanął Prezydent Wiktor Janukowycz, w praktyce grosem spraw zajmie się sekretarzy wykonawczy Andriej Kliujew. Krok ten odbiera po części decyzyjność w tej sprawie od nowego ministra obrony Ukrainy, Dmitrija Salamatina. Warta wzmianki jest opinia Prezydenta Janukowycza na temat stanu dzisiejszego armii, są one w praktyce bliskie zeru.
W perspektywie średnioterminowej Ukraińcy zakładają, że nie będzie zagrożenia o charakterze lokalnym czy regionalnym dla ich kraju. Zwraca się jednak uwagę, że armia jest przystosowana tylko do operacji obrony granic, zapominając o takich elementach jak zagrożenie terrorystyczne, destabilizacja pod wpływem czynnika zewnętrznego czy katastrofy naturalne (elektrownie jądrowe czy zapory). Wojsko jest szykowane jako struktura mobilizowana na wypadek tradycyjnego konfliktu, stany pokojowe oscylują wokół 20-50% przewidzianych na czas zagrożenia. Jest to więc struktura tradycyjna i ociężała.
Zwraca się uwagę na upadek reputacji zawodu żołnierza. Wpływ na to mają niskie wynagrodzenia, niski poziom zabezpieczenia socjalnego, problemy z mieszkalnictwem służbowym. Skutkuje to również odpływem z wojska doświadczonych specjalistów.
Mają pozostać dwa operacyjne dowództwa w strukturze dowodzenia (Wschód i Zachód). Zintegrowane pod kątem przesyłu danych i informacji mają być wszelkie dowództwa w tym Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych (te ostatnie po wdrożeniu nowego systemu dowodzenia). Zdigitalizowane mają być środki łączności, rozbudowane te oparte o łączność satelitarną. Powstanie jeden system do koordynowania sytuacji w przestrzeni powietrznej. W wojskach rozbudowie ulegną wojska szybkiego reagowania o wysokim stopniu gotowości. Prócz specnazu będą w nich oddziały aeromobilne, powietrzno-desantowe i piechota górska.
Sporo będzie redukcji. Lotnictwo bojowe ze 160 samolotów w 2013 roku spadnie do 134, rakietowe zestawy przeciwlotnicze zredukowane zostaną z 55 do 36 sztuk. Ulegnie zmniejszeniu infrastruktura, zniknie co trzecie lotnisko wojskowe.
Liczebność. W 2011 roku w obronności pracowało 192 tysiące ludzi, w tym 48 tysięcy pracowników cywilnych. W końcu 2014 roku ma być ich już tylko 100 tysięcy, w tym 15 tysięcy cywilów. To ogromna redukcja praktycznie w niecałe 3 lata. Do końca 2017 roku będzie ich jeszcze mniej, 70 tysięcy (nie podano czy z cywilami czy nie ale to i tak wielkie cięcie w stosunku do stanu obecnego).
By walczyć o profesjonalnego pracownika. Planuje się podniesienie uposażeń o 80%. Pomóc ma temu podniesienie wydatków na obronność do 1,4% PKB. Na zakupy uzbrojenia i wyposażenia wojskowego przewidziano 26 mld hrywien, są obietnice kolejnych 18 mld. Do 2017 roku ma być zakupionych do 45 samolotów, do 35 śmigłowców i do 57 stacji radiolokacyjnych i „kompleksów obrony powietrznej”.
Wszystko wskazuje na to, że Ukraina mocno ograniczy potencjał osobowy swoich sił zbrojnych. Niedługo pewnie i my do tego dojrzymy, oby rozważnie.
(MC)