2026-07-01 12:49:49
Zmiana w odpowiedzialności korpusów NATO na wschodniej flance
Formalnie 1 lipca br. doszło do zmiany odpowiedzialności terytorialnej korpusów NATO w naszej części Europy. Dowództwo Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód (Szczecin) przekazało odpowiedzialność za terytorium Łotwy i Estonii na rzecz 1. Niemiecko-Niderlandzkiego Korpusu (Münster, Niemcy). Zmiana zapowiadana była już od pewnego czasu i wpisuje się w plany poprawienia efektywności i szybkości reakcji Sojuszu.

Od lewej generałowie: Mirow, Donahue i Parylak, podczas uroczystości 30 czerwca na pograniczu łotewsko-estońskim. Zdjęcie: 1st GNC
Zmiany związane są z podniesieniem efektywności dowodzenia na szczeblu taktycznym na wschodniej flance w ramach powstałych planów regionalnych, od prowadzenia szkoleń, poprzez planowanie działań, a po operacje bojowe. Jednocześnie podkreśla się znaczenie solidarności sojuszniczej i wzięcie odpowiedzialności za ten obszar przez dowództwo 1st GNC. Nowy system dowodzenia wchodzi w życie z dniem 1 lipca.
Oficjalna uroczystość zmian w rejonach odpowiedzialności odbyła się 30 czerwca w miejscowości Valga/Valka (miasto graniczne między Łotwą i Estonią) z udziałem dowódcy MNC-NE gen. broni Dariusza Parylaka oraz dowódcy 1st GNC gen. broni Petera Mirowa. Samą uroczystość otworzył amerykański generał Christopher Donahue, dowódca Dowództwa Lądowego NATO (a także US Army Europe and Africa). Na wydarzeniu, oprócz ministrów obrony, obecny był także gen. Ingo Gerhartz, przełożony dowódców korpusów z ramienia Joint Force Command Brunssum.
W czasie pokoju dowództwu korpusu w Szczecinie podlega dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód (Elbląg), kluczowej struktury w systemie odpowiedzialności przede wszystkim za przesmyk suwalski, a także nowo powołana dwubrygadowa litewska 1. Dywizja czy grupy bojowe NATO. Oczywiście zgodnie z obowiązującymi i niejawnymi planami siły te ulegną wzmocnieniu. Przykładowo dywizyjne dowództwo z Elbląga cyklicznie ćwiczy z litewską i polską brygadą (odpowiednio „Żelazny Wilk” i 15. BZ), a chyba niewiele rzadziej z czeską 7. Brygadą Zmechanizowaną. Niewiele chyba się pomylimy, jeśli także tutaj wskażemy tworzoną na Litwie 45. Brygadę Pancerną (tzw. Brygada „Litwa”) Bundeswehry, ze składu 10. Dywizji Pancernej (z przypisanym rejonem operacyjnym Litwa), która pierwotnie miała zastąpić rozlokowaną tutaj rotacyjną grupę bojową NATO (państwo ramowe Niemcy).
Z kolei dowództwu 1. Niemiecko-Niderlandzkiego Korpusu na wschodniej flance podlega teraz dowództwo Wielonarodowej Dywizji Północ (państwa ramowe Dania i Łotwa, przejęta od korpusu szczecińskiego, w składzie mi.n. łotewska brygada zmechanizowana i duńska 1. Brygada), Dywizja Estońska (dwie brygady) oraz rozwijane do potencjału brygady grupy bojowe NATO na Łotwie (państwo ramowe Kanada) i Estonii (Wielka Brytania). Dodatkowo potencjał ten może być zwiększony poprzez przydział przewidzianej do wykorzystania na tym teatrze 1. Dywizji Pancernej Bundeswehry. Przyjmuje się, że 1st GNC może dowodzić zgrupowaniem liczącym do 50 tys. żołnierzy. Po zmianach dowództwo 1. Korpusu pozostanie w Niemczech, ale częściej ma przebywać poprzez wysuniętą kwaterę na terenie odpowiedzialności.
Z jednej strony kompresowana jest rola szczecińskiego korpusu na wschodniej flance, obszar jego odpowiedzialności staje się zawężony. Nie można jednak zapominać, że NATO skuteczniej zareaguje odpowiednimi siłami i środkami przydzielonymi do 1. Korpusu z konkretnymi zadaniami. Obserwowałem przed laty ćwiczenia MNC-NE, kiedy to wręcz od polsko-litewskiej granicy szła międzynarodowa „krucjata”, aby odblokować „okrążony” Tallin. Według obecnych planów NATO ma stać na „ubitej ziemi” już od pierwszego dnia starcia. Dla dowódcy szczecińskiego korpusu pozostanie i tak istotne zadanie, jak utrzymać lądowe połączenie z małymi republikami nadbałtyckimi i zabezpieczyć samą Litwę, będącej zapleczem dla operacji prowadzonych przez 1. Korpus.
Polityczna perspektywa przejęcia przez Niemcy i Holandię odpowiedzialności za wysunięte na wschód obszary traktatowe NATO także powinna być przyjmowana za korzystną. Dążono przecież do umiędzynarodowienia fizycznej obrony wschodniej flanki. To również właściwa sytuacja dla państwa polskiego i jego sił zbrojnych, największych w regionie, a teraz przynajmniej choć z częściowo mniejszą odpowiedzialnością, w której zamiast pytania: „jak szybko dotrą sojuszniczy?” powinno stać się aktualne twierdzenie – oni już tam będą zawczasu.
(MC)