2013-03-12 07:31:57
Brytyjskie pożegnanie z powietrznym desantem?
Cięcia w brytyjskim potencjale obronnym prowadzone pod hasłem przeglądu obronnego powodują wiele znaczących decyzji. Armia brytyjska, tak mocno przywiązana do tradycji rezygnuje ze szkolenia spadochronowego prowadzonego w ramach dużej jednostki wojskowej. Do tej pory pułk spadochronowy (złożony z dwóch batalionów regularnych, batalionu rezerwowego armii terytorialnej) przygotowywał każdego swojego żołnierza do skoku spadochronowego – każdy z rekrutów nim został uznany za gotowego do walki żołnierza wojsk powietrznodesantowych, musiał wykonać osiem skoków, potem rokrocznie przynajmniej dwa. Według brytyjskiej prasy (The Mail on Sunday), już nie będą musieli.

Spadochroniarze brytyjskiego 3. batalionu podczas zrzutu z francuskiego samolotu C-160 Transall.
Do skoków spadochronowych w pułku ma być przygotowywanych tylko 80 z dzisiejszych 1500 żołnierzy. Może to być nieporozumienie. Oficjalnie bowiem brytyjski MON głosi przejście z przygotowania do udziału w operacjach z poziomu batalionu na kompanijne grupy bojowe (owe 80 żołnierzy), ale w tym wypadku pozostanie aktualnym pytanie, czy potrzeba aż tylu spadochroniarzy.
Wojskowi nie chcą pogodzić się z taką decyzją. Co roku podczas dużych ćwiczeń prowadzono duże desanty spadochronowe z wykorzystaniem około 800 żołnierzy, ale faktem jest, że od 1956 roku (operacja Muszkieter w rejonie Kanału Sueskiego), nie prowadzono operacji powietrznodesantowej na dużą skalę. Desant spadochronowy, umożliwiający projekcję sił w skali strategicznej, ma wielokrotnie uzasadnienie. Pokazali to wielokrotnie Amerykanie w Afganistanie, w Iraku w 2003 roku (desant brygady w północnym Iraku, tzw. otwarcie II frontu), a ostatnio Francuzi w Mali (desant 200 spadochroniarzy pod Timbuktu). W przypadku operacji na odległych teatrach, tylko samolot transportowy oraz spadochron daje możliwość wejścia do akcji. Wielka Brytania ma interesy w wielu częściach świata. Śmigłowiec wszystkiego „nie załatwi”.
Brytyjski pułk spadochronowy to jednostka garnizonowa. W praktyce, każdy z batalionów podporządkowany jest operacyjnie innym związkom. 1. batalion wspiera siły specjalne, 2. oraz 3. spadochronowe wchodzą w skład 16. Brygady Aeromobilnej, 4. batalion to jednostka Armii Terytorialnej (rezerwowa).
Inaczej jest w Polsce, kraju globalnych interesów. Bo jakże nazwać powrót do szkolenia powietrznodesantowego dla całej krakowskiej 6. Brygady (a nie jak do tej pory tylko jednego jej batalionu). Reforma czerwonych-beretów nie może być przeprowadzona, jednostka jest zakładnikiem swojej kilkudziesięcioletniej historii. Oczywiście przy 13 brygadach ogólnowojskowych możemy sobie pozwolić na dzisiejszą fikcję związaną z wojskami aeromobilnymi oraz ich dwoma najważniejszymi elementami – 6. Brygadą Powietrznodesantową oraz 25. Brygadą Kawalerii Powietrznej, ale to one najbardziej na tym tracą (zakup dodatkowych samolotów transportowych motywowany potrzebą desantu spadochronowego 3 batalionów, inwestycja w 6. Brygadę pod kątem zrzutu spadochronowego całego wyposażenia, niedoinwestowana kawaleria powietrzna ze śmigłowcami). Myślę, że w ciągu dekady powinni znaleźć się odważni, którzy to zmienią, jak to często bywa, zostaną do tego po prostu przymuszeni.
(MC)