2012-07-28 10:59:11
Skoro nie do Syrii to wracamy
Dwa duże rosyjskie okręty desantowe (Nikołaj Ficzenkow i Cezary Kunikow) powracają z Morza Śródziemnego do macierzystej bazy w Sewastopolu (Flota Czarnomorska). Taką informację przekazała rosyjska MW. Na pokładach okrętów były jednostki piechoty morskiej.
Dwa dni temu Rosjanie poinformowali, że nie mają w planach by ich zgrupowanie okrętów nawodnych wpływało do syryjskiego Tartus (mieści się tam rosyjski punkt logistyczny dla okrętów) a przeprowadzi PLANOWE ćwiczenia na Morzu Śródziemnym. Komentatorzy zadawali sobie pytanie, po co w ramach flotylli jednostki z pododdziałami piechoty morskiej?
Dowództwo rosyjskiej marynarki widocznie również zadało sobie to pytanie i zawróciło okręty desantowe do macierzystej bazy. Z pewnością również, nie miało w planach zawijania do Tartus.... Mamy do czynienia z kolejnym zwrotem w decyzjach strategicznych Kremla. Obawiano się reakcji międzynarodowej, bardziej medialnej niż faktycznie politycznej, tą przecież Putin i Miedwiediew (przebywa w Londynie na XXX. IO) mogli partnerom wytłumaczyć.
Uznaję jednak decyzję o powrocie za błędną. Szczególnie dla tych 20-30 tysięcy Rosjan, którzy pozostają w kleszczach konfliktu w Syrii. Flotyllę rosyjską można było potraktować jako zespół ewakuacyjny i ratunek dla tych co jednak chcą opuścić strefę wojny. Można było skierować okręty desantowe do Tartus, żołnierzami piechoty morskiej osłonić na lądzie ewakuację tych co na to czekają. Pozostawić w rejonie wybrzeża wchodzące w skład flotylli 3 niszczyciele jako zespół osłony przeciwlotniczej i wywieźć, może przy okazji także kilku Brytyjczyków, Francuzów, Włochów. Zaskarbić sobie sympatii. Niestety, dla nich wszystkich mam złą wiadomość, okręty zawróciły.
Prezydent Assad nie zamierza zrezygnować z walki, według przedstawicieli opozycji rozpoczął intensywne ataki naziemne na nową redutę powstańców, ponad 2-milionowe Aleppo. Natomiast od wczoraj oficjalnie zawiesiła działalność polska ambasada w Damaszku.
(Krzysztof Kozłowski)