2012-08-27 10:26:07
Amerykański problem z bezzałogowcami
Bezzałogowce podobnie jak MRAP-y, opanowały amerykańskie siły zbrojne w ostatniej dekadzie. Działały w Iraku, teraz w Afganistanie, precyzyjne uderzenia z ich udziałem wykonuje także CIA (Pakistan, Jemen, Somalia). Wydano miliardy dolarów, nikt nie wyobraża sobie dziś misji, choćby bez wsparcia rozpoznawczego BSP. Jednak jest pewien problem, przybliżmy go.
W latach 2013-2042 amerykański departament obrony planuje (Aircraft Procurement Plan) posiadanie w kategorii dużych BSP (np. Global Hawk czy MQ-9 Reaper) w 2013 roku 445 takich statków powietrznych, a w 2022 już 645. W samym 2013 ponad połowa kupowanego dla sił powietrznych USA sprzętu latającego to będą BSP. Głównie MQ-9 Reaper, większych Global Hawków ma być około 50 (całkowite zapotrzebowanie).
Natomiast problem jest z dostępnymi kanałami do satelitarnego sterowania BSP oraz przesyłu danych z ich pokładów (film video, dane rozpoznawcze). W 2003 roku planowano, że w 2010 roku będzie 24 takich kanałów, dziś faktycznie jest ich 50 (generalnie 48 dla Reaper/Predator i dwa dla Global Hawk), w roku przyszłym będzie ich 65. Przyrost tylko 15 łączy może wydawać się skromny, inaczej będzie jeżeli pomyślimy, że jeszcze niedawno planowano osiągnięcie 65 dopiero w 2015 roku. Coraz bardziej widoczny staj się rozdźwięk pomiędzy możliwościami przesyłu danych a liczbą posiadanych BSP. To ograniczenie próbuje się rozwiązać na przynajmniej kilka sposóbów, najważniejszym jest próba stworzenia samodzielnie funkcjonującego w zatłoczonej przestrzeni powietrznej BSP, który nie wymaga stałego połączenia z operatorem na ziemi, ale na taki sprzęt przyjdzie jeszcze długo poczekać.
Przy misjach BSP MQ-9 z wykorzystaniem typowych, bezpośrednich środków przesyłu danych wykorzystuje się łącze w paśmie C o zasięgu ok. 280 km (bez wykorzystania retranslatorów).
(MC)