2012-12-05 10:22:02
US AFRICOM dostał jednostkę specjalną
Po wydarzeniach związanych z wrześniowym atakiem na konsulat w libijskim Benghazi amerykańskie dowództwo w Afryce (US Africa Command) otrzymało z dniem 1 października własną kompanię operacji specjalnych. Do tej pory Africom, był jedynym dowództwem regionalnym (jest ich 6) bez własnego pododdziału interwencyjnego. Jak przyznają wojskowi, gdyby tak było miesiąc wcześniej, reakcja wojska amerykańskiego na wydarzenia w Benghazi byłyby zdecydowanie szybsza. Amerykanie zaczynają doceniać Afrykę, jako coraz istotniejszy dla światowej polityki kontynent ale i bazę wszelakich ekstremizmów.
Nie jest do końca jasne, skąd ma pochodzić kompania przewidziana do działań na terenie Afryki. Do tej pory region ten „obsługiwała” 10. Grupa Specjalna US Army rozmieszczona w Niemczech i Stanach Zjednoczonych.
Przybliżono również działania amerykańskich wojskowych podczas wrześniowych wydarzeń w Benghazi. W stan gotowości postawiono jednostkę interwencyjną podległą Dowództwu Europejskiemu. Znajdowała się ona wówczas w Chorwacji na ćwiczeniach, po rozkazie z Pentagonu w przeciągu kilku godzin pododdział został przerzucony do włoskiej bazy Sigonella na Sycylii. Tam rozpoczęli przygotowania do kilkusetkilometrowego przerzutu do Libii. Czekano na kolejny rozkaz.
Benghazi było pewnym zaskoczeniem dla Amerykanów, obawiając się kolejnych tego typu krytycznych zdarzeń (wymienia się Mali czy Nigerię) postanowiono skrócić łańcuch decyzyjny i zbudować militarny potencjał w oparciu o afrykańskie dowództwo regionalne.Na potrzeby AFRICOM szkolona jest przykładowo 2. Brygada 1. Dywizji Piechoty US Army.
(MC)