2013-12-01 17:04:06
Polsko-ukraińskie pożegnanie z bronią
Ukraińska wolta rządowa, by jednak formalnie odłożyć zbliżenie polityczno-gospodarcze z zachodnią Europą, stawia przed polskim ministerstwem obrony szereg pytań. Mowa o współpracy wojskowej i wojskowo-przemysłowej z Ukrainą, która podobnie jak nadzieja na stowarzyszenie z Unią Europejską, jeszcze niedawno mogła być uznana za nabierającą tempa.
Rozformowanie w 2010 roku polsko-ukraińskiego batalionu sił pokojowych (POLUKRBAT, uczestnik między innymi misji w Kosowie) nie miało oznaczać zawieszenia stosunków pomiędzy wojskowymi z Polski i Ukrainy. Ta współpraca miała być nawet głębsza i bardziej regionalna. 16 listopada 2009 roku podpisano trójstronne wstepne porozumienie, na bazie którego do 2011 roku powstać miała litewsko-polsko-ukraińska brygada (LITPOLUKRBRIG) o potencjale bojowym ogólnowojskowego związku taktycznego tego szczebla. Strona polska ze swojej strony na ten cel zadeklarowała przeformowanie dowództwa i jednostek zabezpieczenia z 3. Brygady Zmechanizowanej z Lublina. Jeszcze w maju 2011 roku ukraiński minister obrony Michaiło Jezhel zapewniał, że strony jesienią doprowadzą do sformowania brygady.

Porażkę na polu wschód-zachód można przekuć w sukces północ-południe, Wielonarodowa Brygada w innej formule ma jeszcze sens, na pewno nie z Ukraińcami jako jednymi z głównych partnerów. Na zdjęciu oznaka Wielonarodowej Brygady.
Do zakończenia sprawy zabrakło jednak woli u partnerów i chociaż projekt po polskiej stronie był realizowany (funkcjonował sztab z dowódcą brygady – aktualnie płk Dariusz Sobotka - i jednostkami zabezpieczenia) i otrzymał pewien funkcjonalny szkielet, jednak w zasadniczej formule międzynarodowej był i jest fikcją.
W 2013 roku wydawało się, że przedsięwzięcie będzie miało szczęśliwe i praktyczne zakończenie. W marcu 2013 roku minister Tomasz Siemoniak informował, że mamy opracowaną z partnerami koncepcję jednostki wojskowej i spodziewał się podpisania porozumienia międzyrządowego w tej sprawie jeszcze w czerwcu tego roku. Realne działania brygady miały rozpocząć się jesienią 2013. Rok bieżący dobrze pamiętamy. Wiemy, że z kolejnej próby reaktywacji brygady nic nie wyszło, choć był dobry symptom naszej współpracy, ukraińska kompania piechoty morskiej na ćwiczeniach Steadfast Jazz.
Projekt LITPOLUKRBRIG wymaga przeglądu ze strony naszych władz. Pewne nadzieje na odnowienie jego ducha jeszcze do ostatnich tygodni dawała umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z Unią Europejską. Można było zakładać, że jak nie w 2013 roku, to może w roku przyszłym. Dziś wiemy już więcej, pewne decyzje zapadły i jednak warto sobie postawić pytania. Po co dalej angażować się w formułę, której od lat nie można wypełnić treścią? Może podobnie, jak z niedoszłą czesko-słowacko-polską brygadą trzeba powiedzieć sobie przy sprawie LITPOLUKRBRIG otwarcie, nic z tego nie będzie.
Trudno bowiem utrzymywać sztab brygady z batalionem dowodzenia do okazjonalnego uczestnictwa w ćwiczeniach sztabowych w kraju i za granicą (np. Rumunia, Ukraina). Najważniejszym przedsięwzięciem dla Wielonarodowej Brygady (LITPOLUKRBRIG) jest coroczne, co ciekawe organizowane przez Kanadyjczyków, ćwiczenie o kryptonimie Maple Arch. We wrześniu 2013 roku odbyło się w ukraińskim Jaworowie, w pierwszym kwartale 2014 roku planowane jest do przeprowadzenia w Polsce.
Polska chciała być sworzniem łączącym w sferze współpracy militarnej zachodnią Europę z Ukrainą. Chodziło o tworzenie nici powiązań w regionie, pomiędzy partnerami mocno doświadczonymi w historii, jak i nie zawsze układającymi się współcześnie – Polakami, Litwinami i Ukraińcami. Dziś trzeba jednak szukać mniej rozbudowanej formuły do takiej współpracy, możliwe nawet, że Kijów doprowadzi swoim działaniami do ostatecznego jej zamknięcia na lata.

Rok 2013 wydawał się optymistycznym. Wiosną minister Siemoniak podał przewidywane terminy do rozwinięcia współpracy, nawet jeszcze w listopadzie ukraińska piechota morska pojawiła się na Steadfast Jazz. Podobnie było z umową stowarzyszeniową z UE, 2-3 miesiące temu wielu sądziło, że na Ukrainie o wszystkim już zdecydowano i to po naszej, europejskiej myśli. Na zdjęciu gen. Breedlove (dca SHAPE) wita się z polskim żołnierzem, obok niego ukraiński z czarnych beretów (piechota morska). fot. służba prasowa SFJZ13.
Jeżeli nie możemy odnieść sukcesu w roli sworznia na linii wschód-zachód, to może północ-południe? Można wykorzystać infrastrukturę Wielonarodowej Brygady i naszą inicjatywę do połączenia krajów Grupy Wyszehradzkiej z państwami basenu bałtyckiego, głównie małymi republikami nadbałtyckimi oraz Szwecją.
Drugim ciekawym aspektem jest współpraca przemysłowo-wojskowa. W tym wypadku zasadne jest aby podjąć bardziej jednoznaczne decyzje. Jeżeli Ukraina nie dąży do związania się ze strukturami zachodniej Europy (UE i NATO), trudno oczekiwać, aby nasze wspólne projekty znalazły praktyczne zastosowanie - jako uzbrojenie Wojska Polskiego. Zakończyć powinno się zainteresowanie polskich wojskowych ukraińskimi pociskami przeciwpancernymi dla naszych śmigłowców Mi-24, podobnie z amunicją artyleryjską naprowadzaną metodą laserową. Nie powinniśmy ryzykować, że nie tylko uzbrojenie postradzieckie, ale i nowo nabywane systemy staną się przejrzyste technicznie dla potencjalnego przeciwnika. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by taka współpraca przemysłowa funkcjonowała na potrzeby projektów eksportowych.
Wydarzenia na Ukrainie, te polityczne jak i spontaniczne na ulicy, mogą prowadzić do polsko-ukraińskiego pożegnania z bronią. Czy na współpracę, jeżeli to będzie możliwe, musimy poczekać i szukać dla planowanych do niedawna projektów nowych alternatyw.
Mariusz Cielma