Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2012-05-31 21:16:13

Przyszłość polskich sił morskich a cywilna kontrola nad Siłami Zbrojnymi

     Jednym z podstawowych postulatów procesu akcesyjnego naszego kandydowania do struktur NATO było „ustanowienie cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi”. Środowisko wojskowe, w kręgu, w którym pełniłem służbę zawodową, przyjęło go z wielkim zadowoleniem i ulgą.

   Uczucie zadowolenia wynikało z faktu, że o finansowaniu sił zbrojnych (w tym i Marynarki Wojennej) miały odtąd zabiegać i decydować cywilne władze (parlament i rząd) a nie „generał – mundurowy minister obrony”, którego wypowiedzi nie zawsze znajdowały zrozumienie wśród społeczeństwa i parlamentarzystów. Ponadto, wstępowaliśmy do NATO – paktu morskiego – z czym wiązaliśmy określone nadzieje wprawdzie na umiarkowany lecz systematyczny rozwój naszych sił morskich. Byliśmy bardzo dumni, gdyż naszym aportem doń było około 160 okrętów bojowych i pomocniczych jednostek pływających, około 80 samolotów i śmigłowców, stocznie i zaplecze naukowo-badawcze (przygotowane do projektowania, budowy i remontu okrętów) oraz 17 tysięcy ludzi z wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem morskim [1]. Kilkanaście lat funkcjonowania w strukturach NATO radykalnie skorygowało powyższe dane.

   Obecnie Marynarka Wojenne posiada 41 okrętów bojowych (w tym 13 okrętów uderzeniowych), 12 samolotów turbośmigłowych i 29 śmigłowców różnych typów i przeznaczenia oraz około 8 tys. personelu. Oto skala „dokonań” cywilnego kierownictwa MON w stosunku do sił morskich funkcjonujących w pakcie NATO - sił, które nie podlegają żadnym ograniczeniom wynikającym z „rozmów wiedeńskich” dotyczących broni konwencjonalnej[2].

   Natomiast uczucie ulgi wiązało się z „odpolitycznieniem” sił zbrojnych, na straży którego miały stać cywilne, apolityczne instytucje i osoby (Senacka Komisja Obrony Narodowej; Sejmowa Komisja Obrony Narodowej; cywilny minister Obrony Narodowej).

   Miały one stanowić gwarancję, że już nigdy więcej nie powtórzą się partyjne manipulacje siłami zbrojnymi w momentach polityczno-społecznych przesileń. Ponadto wierzono, że cywilna kontrola nad armią będzie efektywnym czynnikiem, zarówno w kształtowaniu bezpiecznej przyszłości państwa i narodu, jak i stabilnego finansowania struktur własnych sił zbrojnych – stanowiących fundament systemu obronnego naszego państwa.

   Mija kilkanaście lat od jej ustanowienia i należy zadać sobie pytanie, czy cele jakie stawiano, wprowadzanej cywilnej kontroli nad armią, zostały osiągnięte?

   Odpowiedź jest jednoznacznie negatywna, gdyż w minionym okresie ciągle spotykaliśmy się z próbami wciągnięcia sił zbrojnych w rozgrywki polityczne (vide „obiad drawski”, który na szczęście się nie powtórzył) i brakiem odpowiedzialności osobistej polityków (z rządu i kierownictwa MON) za długofalowe niedofinansowanie własnego systemu obronnego państwa i osłabienie własnej siły wojskowej. Przecież takie działania stanowią największą szkodę jaką można wyrządzić własnemu krajowi (sic!).

   Wieloletnie niedofinansowywanie programów zwiększających bezpieczeństwo naszego państwa jest podstawowym błędem naszych rządzących i parlamentarzystów. Źle to wróży na przyszłość naszemu państwu i społeczeństwu.

ORP Kaszub - korweta, która przez 20 lat utrzymywana jest w stanie "tymczasowości".

   Należy powiedzieć otwarcie, że proces doskonalenia funkcjonowania cywilnej kontroli nad armią będzie wtedy efektywny, gdy o finansowaniu sił zbrojnych będzie decydował cały Parlament (a nie minister finansów), zaś członkowie Senackiej i Sejmowej Komisji Obrony Narodowej zostaną odpowiednio przeszkoleni i uzyskają pełną świadomość tego o czym decydują. Nie bez znaczenia tu jest odpowiedni dobór (rekrutacja) członków do wymienionych gremiów. Osoby tam kierowane powinny mieć wcześniejszy kontakt z wojskiem i nie uczyć się go dopiero podczas pełnienia funkcji poselskich.

   Ten sam wymóg powinien dotyczyć, wyznaczanego wprawdzie „z klucza partyjnego” – lecz ponoć apolitycznego (?) – cywilnego ministra Obrony Narodowej.

   Cywilna kontrola nad armią powinna mieć swoje praktyczne (a nie tylko werbalne) znaczenie i polegać przede wszystkim na tym, że o strukturach sił, ich uzbrojeniu i możliwościach bojowych powinni decydować wojskowi, zaś politycy powinni określać przeznaczenie i zadania sił zbrojnych, znajdować drogi finansowania ich rozwoju a w sytuacjach kryzysowych decydować o tym przeciwko komu, kiedy i gdzie maja być użyte. 

   Jak pokazują doświadczenia ostatnich lat, brak koherentnego współdziałania polityków i wojskowych, kończył się zazwyczaj – w imię sprawowania cywilnej kontroli - dymisją i odwołaniem ze stanowiska adwersarza w mundurze (casusy płk. Chwastka i gen. Skrzypczaka). Natomiast nikt z polityków (parlamentarzystów) nigdy nie doznał żadnego uszczerbku ani na swej reputacji, ani na honorze i nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Ich polityczna odpowiedzialność przed „…Bogiem i historią…” powinna mieć bardziej realny kształt – odpowiedzialności przed narodem (społeczeństwem) i Trybunałem Stanu. 

  Wydaje się, że aby cywilna kontrola nad armią była w przyszłości spójną i zwartą, to powinna ona dotyczyć zarówno wojskowych, jak i polityków (parlamentarzystów), czyli mówiąc inaczej - działać w obie strony. Nie mogą ci ostatni być „świętymi krowami” i nie ponosić żadnej odpowiedzialności (za błędne decyzje lub grzech „zaniechania”) – co jest niestety domeną naszych czasów (sic!) i to nie tylko w dziedzinie wojskowości.

   Zwartość i spójność ich współdziałania będzie można osiągnąć tylko wtedy, gdy będą oni na równi ponosili odpowiedzialność a także jednakowo rozumieli istotę przyszłej wojny oraz wynikające z niej:

  • przeznaczenie i zadania poszczególnych rodzajów sił zbrojnych;
  • konieczne zmiany strukturalno-organizacyjne sił;
  • przyszłościowe systemy uzbrojenia i precyzyjnego rażenia;
  • formy i sposoby oraz technologię prowadzenia walki

adekwatne do warunków przyszłościowego pola walki zbrojnej, obejmującego cztery teatry działań wojennych (lądowy, morski, powietrzny i kosmiczny).

    Kolejnym fundamentalnym warunkiem prawidłowego działania polityków (parlamentarzystów) w zakresie bezpieczeństwa państwa i narodu powinno być zapewnienie ciągłości i kontynuacji realizacji wcześniej podjętych planów, programów i zobowiązań – przez opcję polityczną przejmującą (w demokratyczny sposób) władzę. Nie wolno, jak to czyni się obecnie, przekreślać wszelkie dotychczasowe dokonania, programy rozwojowe i modernizacyjne, i zaczynać wszystko od początku! Właśnie ten brak ciągłości i kontynuacji zamierzeń przez kolejne ekipy rządzących (sprawujące cywilną kontrolę nad armią) stanowi o naszych niepowodzeniach i ciągłym, permanentnym utyskiwaniu na chroniczny brak pieniędzy na obronność. Co jak co, ale bezpieczeństwo własnego państwa i społeczeństwa powinno być realizowane priorytetowo w sposób planowy, ponad wszelkimi podziałami partyjno-politycznymi i przez wszystkie (bardziej lub mniej populistyczne) ekipy rządzące.

   Nie ma nic ważniejszego od zapewnienia bezpiecznej przyszłości państwa i narodu, którą należy budować i doskonalić z wyprzedzeniem, bo już w dniu dzisiejszym – zarówno na lądzie, w powietrzu jak i na morzu.

Charakterystyka przyszłej wojny niekontaktowej szóstej generacji

   Rekonstrukcja wojskowego systemu obronnego naszego państwa powinna być podporządkowana generalnemu celowi jakim jest jego adekwatność do warunków prowadzenia przyszłej wojny.

   Istotę dowolnej wojny można sprowadzić do jej trzech charakterystycznych cech:

  • celów politycznych;

  • środków walki;

  • form i sposobów prowadzenia walki zbrojnej.

   Szczególnie dwie ostatnie wpłynęły istotnie na tzw. technologię współczesnej walki zbrojnej prowadzonej w czterech wymiarach.

   Analiza historycznych form prowadzenia walki zbrojnej pozwala wyodrębnić gruntowne zmiany jakościowe, które w sposób zdecydowany zarysowują kolejne generacje wojen. Specjaliści wojskowi, zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie, definiują sześć generacji wojen w tym, cztery generacje okresu przedjądrowego i dwie – okresu jądrowego [3]. Poszczególne generacje wojen wraz z ich ogólnym opisem przedstawiono w tabeli.

   Współcześnie prognozuje się pojawienie szóstej generacji wojen, która ma charakter wojny niekontaktowej. Będzie to wojna w skali strategicznej z wykorzystaniem ofensywnych i defensywnych systemów konwencjonalnej broni precyzyjnego rażenia, wykonujących swe zadania wg danych kosmiczno-powietrznego rozpoznania (w czasie rzeczywistym) na odległościach setek i tysięcy kilometrów. Jej celem zapewne będzie zniszczenie ekonomiki i podstawowych funkcji państwa a także krytycznej infrastruktury systemu dowodzenia i wybranych obiektów militarnych. Świadczą o tym osiągnięte rezultaty uderzeń (marzec-czerwiec 1999 r.) wykonanych przez siły NATO w Serbii i Kosowie, które podczas jedenastu tygodni „eksperymentalnej” wojny niekontaktowej, zniszczyły:

  • zakłady rafineryjne w 100%; 
  • zakłady produkujące amunicję w 50%; 
  • przemysł lotniczy w 70%; 
  • przemysł motoryzacyjny w 40%; 
  • rezerwy paliw (zbiorniki) w 40%; 
  • obiekty drogowe i kolejowe (mosty) w 80%; 
  • drogi samochodowe i szlaki kolejowe w 70% . 

   Natomiast straty w stanie techniki bojowej nie przewyższały 1%, zaś straty w stanie osobowym sił zbrojnych wyniosły 524 zabitych i 37 zaginionych.

   Pojawienie się systemów broni precyzyjnego rażenia i ciągłego pola informacyjnego (kosmiczno-powietrznego) spowodowały utratę znaczenia bezpośredniego kontaktu ogniowego i zastąpienie go odległościowo-ogniowym.

   Bezpośrednim następstwem tego faktu było zminimalizowanie roli i znaczenia wojsk lądowych i niewprowadzanie ich na terytorium strony przeciwnej (rezygnacja z okupacji). Ciężar współczesnych działań zbrojnych został przeniesiony z dotychczasowego teatru lądowego na teatr morski i kosmiczno-powietrzny, w których wiodącą rolę ofensywną oparto na konwencjonalnych systemach precyzyjnego rażenia rozmieszczonych na współczesnych okrętach bojowych i pilotowych (bezpilotowych) statkach powietrznych. Rozpoznanie i bezpośrednie wskazanie celu dla nich zabezpiecza ciągłe kosmiczne pole informacyjne, które realizuje swe funkcje w czasie rzeczywistym.

   W związku z powyższym głównymi morskimi nosicielami konwencjonalnej broni precyzyjnego rażenia stały się nawodne okręty rakietowe i atomowe okręty podwodne oraz pokładowe taktyczne i strategiczne lotnictwo posiadające możliwość niszczyć wskazane cele (obiekty) na całej głębokości terytorium przeciwnika. Są one zapewne rezultatem przyjętych postanowień „rozmów wiedeńskich” w zakresie ograniczeń (limitów) broni konwencjonalnej, które nie dotyczą sił morskich.

   Wojna szóstej generacji, jako wojna niekontaktowa, będzie charakteryzować się selektywnym rażeniem wrażliwych (krytycznych) ekonomicznie obiektów (decydujących o życiowych funkcjach państwa), systemów dowodzenia i obiektów obrony powietrznej. Będzie ono realizowane z zasady przez siły znajdujące się na innych teatrach działań wojennych i na innych kierunkach operacyjnych. W związku z powyższym zanikną dotychczasowe pojęcia „frontu”, „tyłu”, „manewru zbliżenia z celem”, itp.

   Ponadto dotychczasowe masowe armie lądowe ulegną radykalnym cięciom stanów osobowych (przede wszystkim wojska lądowe) i ich techniki bojowej (w pierwszej kolejności - wojsk pancernych) gdyż charakteryzowały one właściwości wojny czwartej generacji (jaką była poprzednia II wojna światowa).

   W nowych wojnach szóstej generacji (wojnach niekontaktowych) decydującą rolę będą odgrywać konwencjonalne, ofensywne i obronne systemy broni precyzyjnego rażenia, działające na nowych fizycznych podstawach funkcjonowania (najnowszych osiągnięciach współczesnej nauki) i rezultatach wojny informacyjnej, które wyparły z pola walki dotychczasowe masy wojsk lądowych i broń jądrową. Będą one krótkotrwałe i prowadzone stosunkowo szybko bez wysokich strat własnych (bez wprowadzania wojsk na terytorium przeciwnika).

   Wojny w Zatoce Perskiej (1991 i 1998 rok) zapoczątkowały weryfikację założeń nowej wojny - niekontaktowej. Proces doskonalenia technologii prowadzenia tej wojny rozpoczął się na Bałkanach w 1999 roku i stanowi typowy przykład pełnowymiarowej wojny niekontaktowej szóstej generacji. Dalsze modyfikacje scenariuszy wojny niekontaktowej miały miejsce zarówno w Iraku (2003 rok), jak i w Afganistanie (do momentu wprowadzenia Marines – zgodnie z decyzją polityczną). Ostatnim jej przykładem była Libia, gdzie „odpracowano” jej podstawowe założenia przez europejskie siły NATO.

   W tych wypadkach (Irak, Jugosławia, Libia) doszło do starcia zbrojnego sił charakterystycznych dla różnych generacji wojen. Siły zbrojne Iraku, Jugosławi i Libii posiadały struktury i uzbrojenie odpowiadające wojnom czwartej generacji, natomiast siły amerykańskie (natowskie) – wojnie niekontaktowej szóstej generacji.

   Powyższa konfrontacja naocznie udowodniła przewagę nowej technologii prowadzenia wojen i spowodowała wyznaczenie siłom obrony roli "biernych statystów" w konflikcie.

Śmigłowiec ZOP Mi-14PŁ, przed nim ostatnie lata służby.

   Natomiast w odniesieniu do morskich teatrów działań wojennych, wojna w Jugosławii, potwierdziła całkowitą zmianę morskiej sztuki wojennej i wyznaczyła siłom morskim rolę platformy broni strategicznej (o wysokiej gotowości do działań) zdolnej wykonać precyzyjne zmasowane uderzenia, na dowolny obiekt i w dowolny punkcie naszej planety, sposobem niekontaktowym (zgodnie z koncepcją „flota przeciwko brzegowi”).

   Powyższe zadania, współczesne zgrupowania sił okrętowych będą wykonywały we współdziałaniu ze zgrupowaniami sił powietrznych (przede wszystkim – lotnictwem strategicznym dalekiego zasięgu), które wspólnie tworzyć będą rozpoznawczo-uderzeniowe systemy (bojowe) broni precyzyjnego rażenia.

   Ponadto należy nadmienić, że w wojnie niekontaktowej swoje znaczenia traci wszelka technika bojowa (systemy OPL, systemy obrony powietrznej), której zasada działania oparta jest na aktywnej emisji radiolokacyjnej. Każda emisja elektromagnetyczna (środków obrony powietrznej, walki elektroniocznej) skazuje jej źródło na natychmiastowe zniszczenie.

   W konkluzji należy podkreślić:

  • nieuchronność wystąpienia wojny niekontaktowej (szóstej generacji) jako wojny przyszłości;

  • konieczność dostosowania struktur i morskiej techniki bojowej do warunków przyszłego (niekontaktowego) pola walki zbrojnej w obszarze odpowiedzialności (Atlantyk, Morze Norweskie, Morze Północne i Bałtyk) Dowództwa Komponentu Sił Morskich NATO w Northwood, któremu operacyjnie podporządkowane są polskie siły morskie;

  • potrzebę redukcji posiadanych komponentów wojsk lądowych (sił pancernych) i zwiększenie ich kosztem zdolności operacyjnych sił powietrznych i morskich (np. Austria i Holandia już w znacznym stopniu zrezygnowały z broni pancernej);

  • potrzebę integracji i sprzężenia naszych sił powietrznych i morskich w ramach sojuszniczych rozpoznawczo-uderzeniowych systemów bazowania powietrznego i kosmicznego;

  • potrzebę doskonalenia scenariuszy wojny niekontaktowej i szkolenia naszych sił pod kątem wzięcia udziału w kosmiczno-powietrzno-morskiej operacji ofensywnej (lub obronnej) Sojuszu;

  • odstąpienie od wykorzystania aktywnej emisji elektromagnetycznej w nowych opracowaniach techniki bojowej.

   Zarysowany w materiale obraz przyszłej wojny niekontaktowej będzie miał niewątpliwy wpływ na przyszłą strukturę naszych Sił Zbrojnych, w tym i na odtwarzane siły Marynarki Wojennej.

Przeznaczenie, zadania (ekspedycyjne, obronne) oraz właściwości operacyjne Sił Marynarki Wojennej 

   Siły morskie są jednym z podstawowych elementów systemu bezpieczeństwa każdego państwa morskiego, stanowiąc użyteczny instrument efektywnej realizacji jego polityki zagranicznej i obronnej.

   Polska ma prawo i obowiązek obrony i ochrony swoich interesów zarówno na Bałtyku, jak i poza nim, jednakże siły morskie nie są u nas traktowane jako narzędzie dyplomacji oraz wyrażania interesów gospodarczych czy też politycznych [4].

   Koresponduje to z brakiem potrzeby i woli zdefiniowania morskich interesów ekonomicznych i politycznych państwa oraz konieczności ich obrony, czego konsekwencją jest fakt, że nasze siły morskie nie są w stanie samodzielnie chronić interesów poza akwenem Bałtyku ani demonstrować woli do ich obrony w kluczowych rejonach świata.

   Skuteczna realizacja związanych z tym zadań implikuje konieczność posiadania nowoczesnej i zrównoważonej Marynarki Wojennej, która – jeśli nawet nie będzie zdolna do konfrontacji z silniejszym przeciwnikiem – to będzie zdolna przeszkodzić innym w naruszaniu interesów państwa w naszej wyłącznej strefie ekonomicznej oraz na tych akwenach, które uznane zostały za żywotne dla szeroko rozumianego interesu narodowego i bezpieczeństwa (w tym ekonomicznego) państwa.

 Bliski kres również podwodnych Kobbenów, te trzy zdjęcia pokazują, że widoczne efekty decyzji dotyczących modernizacji technicznej PMW potrzebne są praktycznie już dziś, a nie za kilka lat. 

   Podstawę określenia zadań operacyjnych oraz wynikających z nich potrzeb rozwojowych Marynarki Wojennej stanowią następujące dokumenty:

  1. Strategia bezpieczeństwa narodowego RP”;

  2. Strategia obronności”;

  3. Strategia wojskowa RP”;

  4. Strategia morska Sojuszu” (The Alliance Maritime Strategy);

  5. Dokumenty Unii Europejskiej z zakresu tzw. Morskiego Wymiaru Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (Maritime Dimension of EU Security and Defence Policy);

  6. Strategia NATO (19-20 listopada 2010 r. Lizbona);

  7. Program Operacyjny „Modernizacja MW w latach 2009-2018”.

   Prognozując potrzeby rozwojowe MW do 2018 roku i na lata późniejsze oraz uwzględniając główne przeznaczenie MW do obrony i ochrony interesów państwa, jak również interesów NATO i UE na Morzu Bałtyckim i poza nim przed zagrożeniami symetrycznymi i asymetrycznymi, można wyodrębnić następujące generalne zadania MW:

  1. Obrona i utrzymanie morskich linii komunikacyjnych państwa i niedopuszczenie do blokady morskiej kraju;

  2. Udział w strategicznej połączonej operacji obronnej SZ RP;

  3. Realizacja zadań wsparcia państwa-gospodarza (HNS) dla sił wzmocnienia NATO wchodzących do polskich portów;

  4. Wydzielenie sił zadaniowych, zgodnie z deklaracjami państwowymi w ramach NATO, UE i ONZ;

  5. Udział w działaniach z zakresu reagowania kryzysowego.

   Zbiór zadań (misji) Marynarki Wojennej w rozbiciu na zadania zewnętrzne (ekspedycyjne)[5] i wewnętrzne (obronne)[6] w czasie pokoju, kryzysu i wojny („P”, „K” i „W”) ilustrują rysunki.

   Pobieżna nawet analiza przedstawionych zbiorów zadań MW prowadzi do konstatacji, że do pełnej ich realizacji powinna ona dysponować odpowiednimi siłami okrętowymi zdolnymi zapewnić ochronę morskich interesów naszego państwa, wypełnić jego międzynarodowe zobowiązania (SAR) oraz wydzielić uzgodnione z Sojuszem siły okrętowe zapewniając im rotacyjne funkcjonowanie w znacznym oddaleniu od własnych baz przez stosunkowo długi czas (w większości przypadków – poza Bałtykiem!).

   Podstawowe misje MW określone są w scenariuszach planowania operacyjnego, których analiza wskazuje na znaczącą rolę MW w połączonej operacji obronnej, a także na konieczność udziału jej sił w 1-2 operacjach reagowania kryzysowego pod egidą NATO i/lub UE (SON, GB UE).

   Wiąże się to z koniecznością utrzymywania wytypowanych sił okrętowych w zadeklarowanych stanach gotowości bojowej dla narodowych i sojuszniczych (unijnych) potrzeb obronnych, w tym wydzielania ich w systemie rotacyjnym do stałych zespołów sił morskich NATO i UE.

   Powyższe zadania znajdują pełne potwierdzenie w przyjętej w 2011 roku „Strategii Morskiej Sojuszu” oraz nowej „Strategii NATO” (19-20 listopada 2010 roku). Oba dokumenty podkreślają konieczność posiadania przez siły morskie państw sojuszniczych zdolności do reagowania na zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego, akty piractwa i terroryzmu morskiego, utrzymanie swobody żeglugi i handlu morskiego oraz dostępu do zasobów naturalnych mórz i oceanów a także zapewnienia bezpieczeństwa krytycznej infrastruktury morskiej.

   Drastyczna redukcja ilościowa sił okrętowych MW w ostatnim dziesięcioleciu skutkuje dzisiaj zapaścią jej możliwości technicznych i groźbą utraty zdolności operacyjnych (w latach 2013-2016)[7].

   Aktualnie Marynarka Wojenna posiada pełną zdolność operacyjną jedynie w obszarze rozpoznania oraz zwalczania zagrożenia minowego na morzu. Natomiast tylko w ograniczonym zakresie zachowuje tę zdolność w obszarach:

  • zwalczania celów nawodnych;

  • zwalczania celów podwodnych;

  • obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej;

  • obrony przed bronią masowego rażenia;

  • prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych.

   Poziom zdolności MW w realizacji zadań w w/w obszarach jest funkcją jej aktualnego stanu ilościowego i jakościowego w poszczególnych grupach funkcjonalnych sił okrętowych. Marynarka Wojenna jest niezrównoważona pod względem potencjału. Stan zrównoważenia ocenia się na ok. 55%, przy czym z roku na rok maleje on systematycznie [8].

   Stosunkowo największy deficyt zrównoważenia występuje w grupie okrętów uderzeniowych, których posiadamy 13 (dwie fregaty, pięć małych okrętów rakietowych, pięć okrętów podwodnych i jedna korweta do zwalczania okrętów podwodnych).

Zadania marynarki wojennej według dokumentów planistycznych

 

 

 

 

 

   Potencjał bojowy tej grupy jest niewystarczający – analizy wykazują, że dla uniemożliwienia potencjalnemu przeciwnikowi zdobycia panowania na morzu lub kontroli morza w strefie obrony MW w czasie trwania morskiej operacji obronnej, tzn. w okresie kilku do kilkunastu dni (do momentu wsparcia MW przez sojusznicze siły wzmocnienia i odpowiedzi), istnieje potrzeba wzmocnienia potencjału okrętowych sił uderzeniowych o 6-9 małych okrętów rakietowych lub korwet[9].

   Przy małej liczbie i niskim potencjale okrętów uderzeniowych (dwie fregaty, brak korwet rakietowych) nie może być również mowy o możliwości efektywnej ochrony i obrony interesów państwa (lub sojuszników) w ramach morskich operacji międzynarodowych prowadzonych przede wszystkim poza akwenem Morza Bałtyckiego (w strefie odpowiedzialności NATO lub UE ).

Ad vocem

   W dniu 29 marca br. w DMW w Gdyni minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak zaprezentował projekt koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej do 2030 roku, przygotowany przez Sztab Generalny WP (ponoć we współpracy z Dowództwem MW?). Zgodnie z jego słowami przedstawiony projekt koncepcji ma być szeroko konsultowany, zarówno w środowisku wojskowym jak i cywilnym. Tak głośno ogłaszane przez ministra „szerokie konsultacje” są jedynie chwytem socjotechnicznym, który ma pokazać „demokratyczny” sposób sprawowania kontroli nad armią. Byłem uczestnikiem wielu takich „konsultacji” i na ich podstawie mogę stwierdzić, że ograniczają się one do przysłowiowego „bicia piany”, a z proponowanych (dyskutowanych) trzech wariantów zostanie wybrany nowy – czwarty wariant, który nie podlegał konsultacji. Jest to nagminnie stosowana praktyka rządzących, która może mieć zastosowanie i tym razem.

   Zaprezentowane rozwiązanie nie wnosi nic nowego do poprawy dnia dzisiejszego polskich sił morskich a tym samym ich najbliższej przyszłości. Wzorem podobnych propozycji, składanych przez poprzednich ministrów obrony narodowej, wyznacza ono odległe horyzonty realizacji zaplanowanych przedsięwzięć restrukturyzacyjnych w MW. Generalnie koncentrują się one w latach 2022-2030 tzn. zaczną się za 10 lat, a skończą za 18. Proponowany horyzont koncepcji wysiłku na rzecz MW jest nie do przyjęcia.

      Przecież wystarczy spojrzeć na kadencyjność sprawowania władzy w naszym państwie, aby zauważyć, że wraz ze zmianą opcji politycznej zostanie zmieniony rząd, a wraz z nim – dzisiejszy minister obrony narodowej. Nikt z nowej ekipy nie będzie kontynuował zobowiązań podjętych przez ich poprzedników. W tej sytuacji pozostanie nam jedynie „pisanie na Berdyczów”, gdyż nikt z Marynarką Wojenna nie podejmie merytorycznej dyskusji. Co najwyżej, w rok czy dwa lata później, na sesji wyjazdowej MON i Sztabu Gen. WP do Dowództwa MW w Gdyni, zostanie przedstawiony do „konsultacji” kolejny projekt koncepcji rozwoju sił morskich opracowany przez „ogólnowojskowych” ekspertów ds. MW.

   Aby tego uniknąć jedyną racjonalna drogą postępowania w dniu dzisiejszym, jest przeniesienie zamierzeń z lat 2022-2030 na lata 2012-2020 tzn. koncentracja wysiłku restrukturyzacyjno-modernizacyjnego na najbliższą perspektywę czasową. Takich decyzji „cywilnej władzy” oczekiwała i oczekuje w dniu dzisiejszym Marynarka Wojenna, gdyż czas dyskusji już się skończył.

   Gdy ta perspektywa zostanie zmieniona, wtedy należy zasiąść do negocjacji dotyczących szczegółów proponowanych rozwiązań (ilości, jakości, parametrów, kosztów itp.).

    Jeżeli zaś przyjęte horyzonty czasowe projektu koncepcji nie ulegną zmianie, to jego wartość, jak i waga „szerokich konsultacji” będą w cenie papieru, na którym je przedstawiono.

    Wydaje się, że wszystkie kłopoty zaczęły się od tego, iż polityka finansowa naszego państwa kreowana jest przez Ministra Finansów Jana Vincent-Rostowskiego, który od wielu już lat wieszczył koniec Marynarki Wojennej. Już w 2009 roku na posiedzeniu gabinetu pytał „o celowość dalszego istnienia Marynarki Wojennej” w aspekcie planów likwidacji Stoczni Marynarki Wojennej[10]. „Ziarenko” wreszcie zakiełkowało (w umyśle Premiera) i mamy szum medialny wokół przyszłości polskich sił morskich.

   Pytam: dlaczego nie zaproponował Pan likwidacji Royal Navy czy likwidacji jednej z angielskich stoczni, przecież ma Pan do tego prawo, posiadając obywatelstwo tego kraju?! Ponadto, przewiduje Pan wybuch wojny na kontynencie europejskim (z czym się zgadzam) i głosi publicznie, iż w tej sytuacji Pańskie dzieci wystąpiły o „zieloną kartę”. Jest Pan osobą publiczną i głoszenie takich „prawd” przez ministra polskiego rządu jest niedopuszczalne. A co w tej sytuacji ma zrobić Nowak czy Kowalski? – też ma opuścić kraj, tak jak będą to mogły zrobić Pańskie dzieci? Jest to postawa naganna, antypaństwowa.

   Aż dziw bierze, że społeczeństwo nasze toleruje tego rodzaju wypowiedzi i postawy wysokich urzędników rządowych. Przecież słowo „minister” dosłownie oznacza – sługę[11], a nie żadne „panisko”.

   Wychodząc ze służebnej roli rady ministrów należy oczekiwać, że przy ostatecznym rozwiązywaniu egzystencjalnych problemów polskich sił morskich i perspektywicznego bezpieczeństwa przyszłych pokoleń Polaków musi wreszcie zwyciężyć zdrowy rozsądek nad bezdusznym fiskalizmem państwowym, albowiem nie ma nic droższego niż wolność, niepodległość i bezpieczna przyszłość narodu i państwa.

Przypisy:

[1] J. Dilling, H. Sołkiewicz, „Stan oraz zamierzenia w dziedzinie rozwoju wojskowej techniki morskiej w MW RP”, Przegląd Morski, nr 2/2000, s. 26. 

[2] "Koncepcja rozwoju Marynarki Wojennej", (projekt) MON, Sztab Gen. WP, 29.03.2012 r.

[3] I. M. Kapitaniec, "Fłot w wojnach szestovo pokolenija", VECZE, Moskwa 2003; W. I. Slipczenko, "Wojny szestowo pokolenija", VECZE, Moskwa 2002. 

[4] A. Makowski. Siły morskie współczesnego państwa. Impuls Plus Consulting, Gdynia, 2000, s. 229-245. 

[5] Pod „zadaniem ekspedycyjnym” (zewnętrznym) – należy rozumieć każde działanie sojusznicze prowadzone pod egidą NATO (lub UE) w obszarze operacyjnego zainteresowania Sojuszu lub w składzie międzynarodowego komponentu sił morskich pod egidą ONZ (w dowolnym rejonie świata). 

[6] Pod „zadaniem obronnym” (wewnętrznym) – należy rozumieć wszelkie działania polskich sił morskich prowadzone na podejściach do/i wewnątrz polskich obszarów morskich (operacyjnej strefie obrony) realizowanych samodzielnie lub też w ramach połączonej operacji obronnej SZ RP (i Sojuszu). 

[7] Konferencja naukowa „Rola i zadania MW RP w systemie bezpieczeństwa państwa. Teoria, rzeczywistość, perspektywy”, Z. Badeński, H. Sołkiewicz, "Charakterystyka struktur sił okrętowych Marynarki Wojennej w latach 1945-2009", Warszawa, 2010, s.119. 

[8] T. Szubrycht, "Zrównoważenie sił morskich – potrzeba czy konieczność?" [w]: "Modernizacja Marynarki Wojennej RP a przezwyciężania kryzysu gospodarczego w Polsce". Mat. konf. AMW, Gdynia, 2009, s. 42-47. 

[9] Tamże, s. 44. 

[10] P. Jakucki, "Generał ma rację", Nasza Polska, nr 34(721)/2009, s. 4.

[11] "Słownik wyrazów obcych", PWN, Warszawa, 1971, s. 480.

Wiceadmirał Henryk Sołkiewicz




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Zakres polskiego wniosku o pozyskanie środków z instrumentu SAFE

Zakres polskiego wniosku o pozyskanie środków z instrumentu SAFE

Na terenie zakładów PIT-RADWAR S.A. w Kobyłce 27 lutego br. odbyło się spotkanie poświęcone uzyskaniu nowych zdolności przez Wojsko Polskie w ramac...

więcej polecanych artykułów