Serwis używa cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.
zamknij   

szukaj

2013-06-16 14:54:31

Francuskie szkolenie dwóch prędkości

     Ogłoszona ponad miesiąc temu francuska Biała Księga dotycząca obronności zawiera całą listę redukcji z którymi wojskowi będą zmuszeni się zmierzyć i przystosować swoją działalność do funkcjonowania w nowych realiach. Siły powietrzne zakładają podział własnego personelu na dwa główne elementy – przygotowanych kompleksowo i tylko w stopniu bazowym. Taka europejska polityczna koncepcja dwóch prędkości zaprezentowana w militarnej pigułce.

   Dzisiejsi piloci samolotów bojowych rocznie wylatują w powietrzu po 180 godzin, jeżeli redukcje zostaną wprowadzone, liczba tych godzin spadnie do 150. Uważa się, że nie uda się przygotować wszystkich na dotychczasowym dzisiejszym poziomie. Pójdzie więc za tym zmiana całej filozofii przygotowania potencjału powietrznego i koncepcji szkolenia.


   Od 2016 roku funkcjonować ma doskonale przygotowana i wyposażona część lotnictwa zdolna do wykonywania skomplikowanych operacji powietrznych w przeciągu godzin. Cała pozostała część będzie szkolona tylko w wymiarze podstawowym. Bez dodatkowych, intensywnych 2-3 miesięcy powietrznego szkolenia, nie będą w stanie wykonywać zadań operacyjnych. Wśród owej „rezerwy” także będzie elita, to blisko 50 pilotów będących w tych jednostkach instruktorami przez co posiadających zdecydowanie wyższy stopień kwalifikacji i mogących w zasadzie z marszu dołączyć do kolegów i koleżanek z jednostek I gotowości.

   Ciekawie wygląda koncepcja szkolenia „rezerw”. Przewiduje się, że lotnicy będą rocznie wykonywać 40 godzin nalotu na maszynach bojowych (np. Rafale, Mirage 2000), a 140 godzin spędzą za sterami samolotu szkolnego. Co istotne, ze względu na koszty faworyzuje się maszynę turbośmigłową pokroju PC-21 Pilatus – napęd ma być sprawą drugoplanową, samolot ma w pewnym zakresie symulować podstawowe możliwości systemów montowanych na odrzutowcach bojowych. Dziś używane samoloty szkolne Alpha Jet w niewielkiej liczbie pozostaną na wyposażeniu lotnictwa. Francuskie siły powietrzne mogą być więc jednymi z pierwszych, które tak istotnie ograniczą rolę szkolnych maszyn odrzutowych w procesie kształcenia personelu lotnego. Nie sprecyzowano jaką liczbą nowych samolotów szkolnych Francuzi są zainteresowani, jak przyznał szef sztabu sił powietrznych gen. Denis Mercier, nie interesuje go ich liczba, ale godziny lotne jakie flota szkolna będzie w stanie zapewnić. Nie wykluczył przy tym, że prócz zakupu samolotów, nie jest rozpatrywane wykupienie usługi od podmiotu finansowanego ze źródeł prywatnych.

   Wszystko rozbija się o pieniądze. Warto zauważyć, że podobną koncepcję, nie doktrynalnie jak Francuzi, ale w praktyce, wprowadzili Amerykanie. Na skutek cięć w środkach federalnych ograniczyli szkolenie lotnicze w wielu dywizjonach przez co obniżają poziom przygotowania ich personelu.

   Polskie Siły Powietrzne w dalszym ciągu realizować będą szkolenie złożone z trzech elementów – turbośmigłowego Orlika, odrzutowej Iskry (w przyszłości 8-12 samolotów nowego typu) oraz samolotu bojowego, także w wersji dwumiejscowej. Nie chodzi o brak elastyczności w podejściu do kształcenia personelu, ale możliwości sprzętu. PZL-130 Orlik nie posiada takiego potencjału jak Pilatusy. Chociaż pozornie obie maszyny dzieli niewiele, to w praktyce to jak porównywanie Formuły 1 i Formuły 3, niby to samo a jednak to dwa różne światy. Tą kwestię wyjaśniali przedstawiciele naszych sił powietrznych, także na łamach Dziennika Zbrojnego.

(MC)

fot. Pilatus.




Rejestracja

Funkcja chwilowo niedostępna

×

Logowanie

×

Kontakt

×
Symulatory czołgów Leopard 2PL

Symulatory czołgów Leopard 2PL

Pomiędzy Agencją Uzbrojenia a firmą Autocomp Management Sp. z o.o. 19 grudnia br. podpisano umowę, której przedmiotem jest pozyskanie sześciu zesta...

więcej polecanych artykułów