2013-09-13 08:09:53
Francuski wóz opancerzony na czeskim podwoziu
Francuski Nexter przedstawił samochód opancerzony o nazwie własnej Titus wykorzystujący podwozie czeskiej ciężarówki Tatra. Pojazd przeznaczony jest do wypełniania szeregu zadań (m.in. transport piechoty, wsparcie i logistyka) w działaniach quasi militarnych – wymuszania pokoju, operacji przeciwrebelianckich. Łączy w sobie komercyjne elementy dostępne na rynku z zapotrzebowaniem na ochronę żołnierzy przed skutkami ostrzału czy wybuchu.
Titus oparto o podwozie ciężarówki terenowej Tatra o układzie 6x6 napędzanym 440-konnnym silnikiem (opcjonalnie 550 KM). Pojazd dysponuje modułowym opancerzeniem i różnym stopniu ochrony przed ostrzałem (od level 2 do level 4 natowskiego Stanag 4569), minami (4a/4b), czy ładunkami improwizowanymi. Zadbano także o bierne elementy osłony załogi w postaci podwieszanej podłogi czy podwieszanych siedzeń (brak kontaktu z elementami bezpośrednio narażonymi na skutki wybuchu). Nexter sugeruje zabezpieczenie pojazdu także kratownicowym systemem osłony przed pociskami granatników (system PG Guard).

Koszty nowoczesnych systemów uzbrojenia spowodowały szukanie oszczędności wykorzystując rozwiązania ogólnie dostępne. Stąd od pewnego czasu zainteresowanie ciężarówkami, po strzelających (nośniki artylerii) równie popularne są transportery wykorzystywane w konfliktach o niskiej czy średniej intensywności. Na zdjęciu mariaż francuskiego Nextera z podwoziem czeskiej ciężarówki Tatra. fot. Nexter.
Załoga wozu to trzech ludzi – kierowca, dowódca oraz operator uzbrojenia (bezzałogowe stanowisko z uzbrojeniem strzeleckim kalibru 7,62-20 mm lub granatnikiem automatycznym 40 mm). Dodatkowo w wersji transportera zabierać może na pokład do 12 żołnierzy desantu – mogą oni używać dwóch karabinów maszynowych montowanych nad przedziałem desantowym. Opuszczanie czy wsiadanie do pojazdu umożliwia tylna rampa, której krawedź w położeniu roboczym znajduje się na 28 centymetrach od podłoża. Pojemny kadłub zapewnia 14 metrów sześciennych powierzchni użytkowej.
Pojazd może być i w nowoczesnych armiach nawet powinien być wyposażony w urządzenia budowy świadomości sytuacyjnej, wsparcia dowodzenia, komunikacji z desantem, pojazdami sąsiednimi jak i wyższymi szczeblami w strukturze dowodzenia.
W Polsce dużo mówi się o wspaniałych zaletach transportera Rosomak, trochę mniej o użytkowych minusach. Do tych ostatnich na pewno można zaliczyć ciasnotę wewnątrz pojazdu i tylko teoretyczne możliwości zabierania 8 członków desantu jeżeli weźmiemy pod uwagę wyposażenie i uzbrojenie, jakie każdy z nich zabrać na patrol/zadanie powinien. Opancerzone ciężarówki są pewnym rozwiązaniem problemu, w wielu wypadkach uzupełnić mogą klasyczne transportery. Na pewno nie zabraknie na nich miejsca, a poziom osłony nie jest wcale taki niski. Titus to pomysł na ofertę dla naszego Jelcza od pewnego czasu będącego własnością Huty Stalowa Wola. Takie wozy znajdą zainteresowanie, bo większość współczesnych konfliktów nie ma intensywnego, klasycznego przebiegu – nie wszędzie trzeba wysyłać od razu Rosomaki i być dumnym ze skuteczności 30-milimetrowego działka. Ekonomia sił i środków to także kluczowa dziedzina w planowaniu rozwoju i użycia armii.
(MC)