2012-07-28 13:45:14
Wnoszę o stan wojenny dla WP
Przez przypadek natrafiłem na film, wypowiada się w nim emerytowany już podpułkownik Grzegorz Kwaśniak (Sztab Generalny WP). Opowiada w debacie organizowanej przez Fundację Republikańską, w jaki sposób powstawała w 2007 roku część Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. W skrócie: dokument opracował on sam (był wówczas majorem), jego przełożony wprowadził do niego poprawki w ciągu jednego popołudnia. I tak powstaje w Polsce strategia, w cywilizowanym świecie podstawowy dokument opisujący założenia w dziedzinie obronności dla każdego kraju. Niekompetencja, sabotaż?
Jeżeli tak powstają w Wojsku Polskim strategie, raporty, plany, wypracowywanie decyzji dotyczące wydawania blisko 30 miliardów PLN jakie łożymy na tą dziedzinę to staje włos na głowie. Jeżeli tak powstawała marcowa koncepcja rozwoju MW do 2030 roku (wytknięto powszechnie wiele błędów, nawet matematycznych!), jeżeli tak powstawało porównanie potrzeb w lotnictwie transportowym na korzyść C-295M CASA a nie C-130 Hercules? Ja zacząłbym się zastanawiać, czy instytucja ta zdolna jest podejmować racjonalne z punktu widzenia państwa decyzje. Na miejscu ministra obrony wprowadziłbym jednak w stosunku do pewnych grup zasadę ograniczonego zaufania. To jednak on publicznie firmuje różne decyzje, to on odpowie za nie wizerunkowo (wspomniany plan dotyczący MW, przetarg na 26 śmigłowców). Gdyby mógł tak jak dawniej władca, ruszyć anonimowo do podwładnych to by może usłyszał to co ja w ostatnich tygodniach przy rozmowie o funkcjonowaniu wojska z jednym wyższych stopniem oficerem: "niedługo zdejmuję mundur, zadzwonię do Pana". I to nie jest jakiś głos odosobniony, wystarczy trochę poszperać.
Bo czy jako obywatele możemy ufać decyzjom wojskowych? Podobno to służba, słychać to wielokrotnie, z różnych stron. Przekazaliśmy mundurowym sporo przywilejów, z tymi emerytalnymi na czele, możemy więc chyba pora coś wymagać. Oczekujemy od tych na służbie (społeczeństwa, obywateli, narodu, kraju, państwa, Rzeczypospolitej) by podejmowali decyzje w imię naszego interesu. A czy takim interesem jest podawany już przykład zakupu samolotów transportowych za prawie 900 mln PLN, bez czegoś w zamian od dostawcy? W odpowiedzi na zarzut w artykule wydawnictwa Altair (miesięcznik Raport-WTO) o zakup kolejnych C-295 bez zobowiązań zwrotnych, rzecznik prasowa Inspektoratu Uzbrojenia ppłk Małgorzata Ossolińska wyjaśniła: W przypadku umowy na dostawę C-295M wyłączenie art. 346 (dawniej art. 296) nie miało miejsca, wobec czego nie istniał żaden obowiązek offsetowy (cała wypowiedź Pani rzecznik). Oczywiście, wszystko zgodnie z prawem, przepisów nie złamaliście. Ale inaczej postrzegałbym interes publiczny w wykonaniu tych co służą, oczekiwałbym, że zrobią coś więcej. W tym wypadku, nie musieli, ale jako gestor środków publicznych i przede wszyskitm nabywca IU mógł wynegocjować profity choćby dla gospodarki, tej gospodarki, która ma coraz większą zadyszkę w związku z kryzysem. Powoływanie się na utworzenie centrum serwisowego samolotów CASA na Okęciu to chyba żart. Byłem na otwarciu tego centrum, było to jesienią ale ubiegłego roku, kolejne samoloty zakupiliśmy ponad pół roku później. Szanowni Państwo, inaczej odebrałbym ten zakup (mniejsza o zasadność), gdybyście ogłosili: "nie musieliśmy ale utargowaliśmy". Jeżeli potwierdza się koszt nabycia tych 5 maszyn w granicach około 900 mln PLN, to trudno nazwać to porażającym korzystnie finałem negocjacji (oczywiście nie znamy konkretnych uzgodnień, warunków itp., ale to jakaś nowa polityka w WP, coraz mniej wiadomo o tym co chcemy kupić i na jakich warunkach, więc moja niewiedza jest uzasadniona).
Ponad trzydzieści lat temu wojskowi z orzełkami bez korony wprowadzili społeczeństwu stan wojenny. Chyba pora, by dziś to społeczeństwo wprowadziło stan wojenny ale dla Wojska Polskiego. Nie możemy sobie pozwolić z różnych powodów na opcję zerową. Ale zrobić coś należy. Niech wojskowi dalej opracowują swoje plany, redyslokacje, koncepcje, zapotrzebowania, konkursy. Ale wprowadźmy umowy z analitycznymi firmami zewnętrznymi, które niech równolegle zajmą się tymi tematami. Kilka czy kilkanaście milionów dodatkowych kosztów za opracowanie takiego raportu, przy środkach jakie inwestujemy w obronność nie powinno szokować. Są kosztem leczenia choroby. Mając materiał porównawczy będzie można zadać wojskowym kilka pytań, może wtedy coś wymusi zmiany. Jedynym organem, wokół którego mógłby zebrać się taki gabinet porównawczy, wydaje się być w dzisiejszej sytuacji Minister Obrony Narodowej. Oczywiście musi także chcieć się za to zabrać... Panie Ministrze, za kilka dni pierwsza rocznica objęcia stanowiska. Było w tym czasie kilka spektakularnych decyzji, raczej likwidujących niż będących podstawą do wprowadzenia nowej jakości. Po odejściu ze stanowiska ministra można być zapamiętanym jako reformator, ale i jako zwykły administrator, części tych drugich ministrów z lat 90-tych nawet już nie pamiętam.
Płacę w tym kraju (jeszcze) podatki, płacę ciągle z myślą, że robię to „dla nich”, chciałbym myśleć, że płacę „dla siebie”.
Wypowiedź ppłk rez. Grzegorza Kwaśniaka na temat powstawania Strategii BN (od 25:09)
(Mariusz Cielma)