2014-07-02 10:56:39
Amerykańskie Apache i nieuzbrojone bezzałogowce nad Bagdadem
Od 16 czerwca br., gdy Departament Obrony wydał pierwsze dyspozycje co do przerzutu wojsk amerykańskich do Iraku, na miejscu znalazło się 650 wojskowych z 770 zaplanowanych. Oprócz doradztwa i stworzenia dowództwa połączonego zabezpieczają także dwa najważniejsze dla Amerykanów obiekty w Bagdadzie: lotnisko oraz kompleks ambasady USA. Do tego celu dysponować mają nieoficjalnie śmigłowcami AH-64 Apache i do celów rozpoznawczych bezzałogowymi RQ-7 Shadow.

Pentagon nieoficjalnie przyznać miał, że do Iraku wysłąne zostały śmigłowce szturmowe AH-64 Apache jako element wsparcia naziemnych jednostek. Najpewniej stacjonują na bagdadzkim lotnisku. fot. Boeing.
Decyzje wzmocnienia obecności w Iraku podejmowane przez Departament Obrony można podzielić na trzy fazy. Podczas pierwszej, 16 czerwca, do ochrony amabasady amerykańskiej w Bagdadzie zadysponowano jednostkę alarmową piechoty morskiej w sile 270 ludzi, 170 z nich znalazło się na miejscu jeszcze tego samego dnia. Kolejna decyzja z 26 czerwca dotyczyła maksymalnie 300 doradców, 180 z nich w kilkadziesiąt godzin później było już w Bagdadzie. Ostatnia decyzja pochodzi z 30 czerwca – wówczas zadecydowano o wysłaniu do Bagdadu kolejnych 200 żołnierzy z oddziałów bojowych, są już na miejscu.
W sumie w ciągu dwóch tygodni w Iraku znalazło się 650 amerykańskich wojskowych. Większość prowadzi działania zabezpieczające ważne obiekty (470 mundurowych w rejonie lotniska i ambasady), pozostali zostali przydzieleni jako doradcy do irackich sztabów (90 osób) oraz tworzonego amerykańskiego lokalnego dowództwa (90 osób) kierowanego przez generała Dana Pittarda z 3. Armii Dowództwa Centralnego (US CENTCOM).
(MC)